Wonder ballerina

Share

Nigdy nie byłam sprawniejsza fizycznie niż inni, nie robiłam szpagatów jak byłam mała, ba, nawet nie lubiłam lekcji w-fu. Więc co sprawiło, że jako 16-latka pierwszy raz stanęłam przy drążku?

Pamiętam, że kiedy byłam w 4 klasie podstawówki wspomniałam mamie, że chciałabym być baletnicą. Ona odpowiedziała, że za późno na to wpadłam, bo dzieci od 4 roku życia ćwiczą a ja jestem już praktycznie bez szans. Po raz kolejny wspomniałam o balecie 5 lat później, kiedy zobaczyłam, że w Ognisku Baletowym w moim mieście organizują nabór.  Wszyscy oprócz mnie uważali, że pójście tam to zły pomysł, bo powinnam się skupić na nauce, a w tańcu i tak niczego nie osiągnę.  Zmienili zdanie kilka miesięcy później J a ja? Chyba musiałabym ciężko trenować przez kolejne 50 lat, żeby dorównać Svetlanie Zakharovej czy Oldze Smirnovej, ale to wcale nie oznacza, że byłby to czas stracony.

Na balecie nauczyłam się kilku rzeczy. Jedną z nich jest prawda, że szpagaty i inne takie są bardzo ważne, ale nie znaczą niczego, jeśli nie tańczymy duszą i sercem.

Najważniejsze w życiu to robić to, co się  kocha i co daje nam szczęście. Pasji nie da się zagłuszyć, prędzej, czy później ona się odezwie i będziemy zobowiązani stawić światu czoła. Po co kierować się pieniędzmi i zdaniem innych, kiedy można posłuchać samego siebie i zrobić to, o czym się zawsze marzyło? Zastanów się, czego będziesz bardziej żałować: tego, że co wieczór wracałeś do domu spocony i z zakwasami, czy tego, że nigdy tego nie spróbowałeś?

Na pytanie, co sprawiło, że jako 16-latka stanęłam przy drążku znam już odpowiedź. To po prostu miłość.

Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej, spytać o radę albo po prostu porozmawiać, zajrzyj na instagrama @wonder_ballerina

Natalia Dziwisz

Przeczytaj także o niesamowitym sukcesie tancerki z XI LO w Szczecinie

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *